Roberto "Polaco" Goyeneche
Nowy mit tanga

      "Wszyscy idole byli kiedyś pomysłem grupy zapaleńców, takim jakim jest GOYENECHE. Wcześniej czy później zdobędzie ulicę i stanie się - na dobre lub na złe - mitem dla wszystkich. Tymczasem wszyscy go słuchają i wierzą mu, zarówno dlatego, że rozpoznają w nim człowieka, który cierpiał głód, niesprawiedliwość i zapomnienie. Także dlatego, że w tym człowieku widać przede wszystkim przeznaczenie." Zdania te napisał Hipolito J.Paz dla wydawnictwa "Confirmado" 19 września 1968 roku, odnosząc je do EL POLACO. Tak spełniło się niemożliwe.
      GOYENECHE, tak jak większość śpiewaków, którzy przeszli przez orkiestrę z rodzaju tych w jakich działał Anibal Troilo, był szanowany jako śpiewak, ale dla większości ludzi był "śpiewakiem jakich wielu".
      EL POLACO urodził się w dzielnicy Saavedra w Buenos Aires, w styczniu 1926 roku. Pracował jako kierowca ciężarówki w spółdzielni (tak nazywa się autobusy miejskie w Buenos Aires), a także jako taksówkarz. Jako śpiewak debiutował z orkiestrą Raula Kapluna, po tym jak zdobył nagrodę dla początkujących śpiewaków w czasie konkursu w "Club Federal Argentino" w 1944 roku. Śpiewając u Kapluna dalej pracował jako kierowca, gdyż dochody ze śpiewania nie wystarczały mu do końca miesiąca. Później wezwał go Horacio Salgan, który słyszał go u Kapluna i zaprosił do swojej orkiestry. Wtedy wreszcie rzuca fach kierowcy i w całości poświęca się śpiewaniu.
      Z orkiestrą Salgana nagrał swoje pierwsze wersje piosenek i te właśnie usłyszał Pichuco, który zaproponował mu miejsce śpiewaka, zwolnione przez Jorge Casala. Tutaj GOYENECHE zdobywa doświadczenie i szacunek, ale paradoksalnie nie był śpiewakiem wyróżniającym się spośród innych. Aż do czasu gdy jego głos stracił swą świeżość.
      W roku 1964 decyduje się na karierę solisty, wtedy też - tracąc siłę i przejrzystość głosu - poszukuje nowych środków interpretacji tanga. Te nowe rozwiązania sprawiły, że dotarł do głębi duszy słuchaczy. Wydaje się, że ten głos matowy i zdarty, głos człowieka z miasta, który przeżył tak wiele zrobił z niego prawdziwy mit za życia i sprawił, iż ujął sobą amatorów tanga. Tracąc świeżość głosu, GOYENECHE niezwykle rozwija ciszę, szepty, współbrzmienia, co sprawia, że śpiewa dla każdego z nas w sposób indywidualny, jakby każde słowo wyśpiewane przez EL POLACO było kierowane wyłącznie do nas, łamiąc nam duszę, trafiając dokładnie w to miejsce, które zmusza nas do łagodności, do myślenia, do cierpienia, do miłości i nienawiści.
      GOYENECHE jest prawdziwym twórcą miejskim. Tanga, które śpiewa są jakby specjalnie dla niego napisane, albo przez niego, albo przez niego dla nas. Na tym polega bycie mitem. Na tym polega Tango.

źródło: Tangoflores tłumaczenie: BIURO TŁUMACZEŃ EURO


[Rozmiar: 3316 bajtów]