Anibal Troilo
1914 - 1975
Aníbal Trolio zaprezentował swoją pierwszą orkiestrę w radiu El Mundo, 1 czerwca 1937 r. Orlando Goni był w niej pianistą, Reynaldo Nichele grał na skrzypcach, a Francisco Fiorentino śpiewał. Wówczas prezentowali już całość tanga: tango - taniec, tango - śpiew i tango - muzykę. Wystarczyło rozwijać się w tych kierunkach. W dekadzie pomiędzy 1920 a 1930 rokiem nastąpił znaczny postęp w tych trzech dziedzinach. Taniec wygenerował wielką liczbę orkiestr, śpiew osiągnął wyżyny ekspresji u Carlosa Gardela i Ignacio Corsiniego, u Azucena Maizani i Mercedes Simone. Natomiast muzyka przeciwnie, zboczyła w kierunku dziwacznej symfoniki, której zwieńczeniem był spektakl zaproponowany przez Julio De Caro 22 listopada 1936 r. w teatrze Opery. Taniec, połączony z elementami nowości jak charleston i shimmy, złączył wówczas tango z jazzem; ze swej strony zaś śpiew połączył się z bolerami, wprowadzonymi przez znakomity zespół meksykańskich tenorów - Alfonso Ortiza Tirado, Juana Arvizu, Pedro Vargasa; w muzyce tanga własnej drogi do nowych tang poszukiwał Juan Carlos Cobián.
Bez wątpienia wraz ze śmiercią Gardela śpiewacy i śpiewaczki tanga zaczęli wchodzić w okres dekadencji. Wielcy poeci tanga dali już z siebie to co najlepsze. Ludzie wolą tańczyć tańce pochodzące od jazzu. Mówi się, że tango wkrótce umrze (w rzeczywistości już od co najmniej 1900 roku mówiło się, że tango jest umierające). W roku 1936 przyszłość tanga jest niepewna i to właśnie wtedy Pablo Osvaldo Valle wynajduje Juana D'Arienzo w zespole EL CHANTECLER i wprowadza go do radia EL MUNDO. D'Arienzo rozbudza na nowo zainteresowanie tangiem i umożliwia nadejście odrodzenia dla tego gatunku w latach 40-tych.
To odrodzenie - w czasie którego błyszczą nazwiska Di Sarli, Pugliese, Gobbi, Tanturi, D'Agostino, Demare, Salgán, Troilo - łączy trzy elementy tanga. Są to orkiestry taneczne, ponieważ D'Arienzo udowodnił, że tango nadal można tańczyć. Ale również śpiew tanga zwiększył swój wpływ na śpiewaków, którzy przestali już być zwykłymi wykonawcami przyśpiewek i podejmują się wykonania pełnego tekstu. W muzyce tanga pojawiają się zasady. Orkiestra Cobiána nie miała żadnych reguł: dyrygent orkiestry podawał muzykom ogólne zarysy tego, czego oczekiwał i to oni, znakomici interpretatorzy, improwizowali na miejscu. Reguły, w ścisłym znaczeniu słowa, pojawiły się wraz z orkiestrą De Caro. Orkiestry lat czterdziestych przykładały wielkie znaczenie do zasad; pojawiła się wówczas profesja aranżera. I to właśnie w kontekście lat czterdziestych, wraz z orkiestrami tanecznymi, które wywarły wielki wpływ na śpiew i powierzyły aranżerom zadanie przekształcenia tanga w muzykę, należy szukać postaci Aníbala Troilo.
Aníbal Troilo jest bez wątpienia najznakomitszym reprezentantem odrodzenia 1940 roku i to w jego twórczości zlewają się trzy nurty tanga. Troilo dokonał syntezy tanga - tańca, tanga - śpiewu i tanga - muzyki. Wiadomo, że największe sukcesy odnosił w miejscach przeznaczonych do tańca i to tam znalazł swych najwierniejszych kontynuatorów. Wiadomo też, że to z jego orkiestry pochodzą najlepsi śpiewacy jakich tango miało kiedykolwiek (Francisco Fiorentino, Alberto Marino, Roberto Goyeneche, Edmundo Rivero). Skomponował wraz z Enrique Cadícamo, z Cátulo Castillo, z Homero Manzi wiele niezapomnianych pieśni. Jego wysiłki by tango brzmiało jak muzyka, doprowadziły do współpracy z najznakomitszym instrumentalistą w owym czasie: z Argentino Galvanem, z którym stworzył niezapomniane interpretacje "Sur", "Recuerdos De&Nbsp;Bohemia" Delfina, "La Milonga Triste" de Piany oraz utworów Arolasa, Bardiego, De Caro, Canaro i Cobiána.
Aníbal Troilo posiadał charyzmę, magnetyzm, zacięcie. Byłoby niewybaczalną dziecinadą usiłować dyskutować czy Troilo był najlepszym bandoneonistą w swoim czasie, czy jego technika była najczystsza, czy uzyskiwał z instrumentu wszystko co instrument mógł zaoferować. Byłoby dziecinadą rozwodzić się nad tym, podczas gdy wiadomo, że dźwięku jaki Troilo uzyskiwał ze swego fueye [zniekształcona nazwa od fuelle: miech, przyp.tłum] nie udało się uzyskać nikomu innemu; kiedy wiadomo, że jego dźwięk posiadał moc zaklinacza węży. Miał swój własny przepis, inny niż Maffia czy Marcucci, ale nikt nie myślał pomylić go z przepisem na likier, raczej myślało się o rodzaju upojenia jakie daje likier. Troilo był samym tangiem. Przez ciężar swej osobowości, przez swoją charyzmę, Troilo skupiał w sobie tango, był jego syntezą.
19 maja 1975 roku Aníbal Troilo umiera. Gazety powiadomiły o jego śmierci wielkimi tytułami i obfitością ilustracji. Ta dziennikarska rozrzutność, długie audycje radiowe, deklaracje, w których wszyscy powtarzali te same zdania ponieważ wszyscy czuli tak samo, oficjalny pochówek, to wszystko nie miało na celu pobudzenia masowego wzruszenia - to wyrażało wzruszenie. Śmierć Troilo nie była taka sama jak śmierć Gardela; wiadomo było, że jest chory, ale z tego powodu powszechny smutek, ogromny powszechny smutek wcale nie był mniejszy.
Aníbal Troilo był niezbędny dla tanga, które - gdy przygasły już ognie lat czterdziestych - potrzebowało przede wszystkim trochę miłości i trochę zrozumienia. Troilo dał mu tę miłość, ponieważ był jedną z tych osób, której nie można było nie kochać i z tkliwości dla Troilo wielu nadal kochało tango. Nie da się stwierdzić, czy tango odzyska swą żywotność tam gdzie króluje podziw, tam gdzie panuje szacunek, czy tam gdzie rządzi czułość.
źródło: Piazzolazzo tłumaczenie: BIURO TŁUMACZEŃ EURO
![[Rozmiar: 3316 bajtów]](../images/tangonalia.gif)